[T]Chaos.

Na pewno znacie mnóstwo ludzi którzy kierują się wyższymi wartościami. Prawdopodobnie większość z was też się za takich ludzi uważa. Ja właściwie, mimo mojego umiarkowanie optymistycznego podejścia do życia i ludzi, również uważam, że jakieś wartości wyższe posiadam. Chce temu zaprzeczyć, chce być zwykłym materialistą, który ma w dupie wszystko i wszystkich, chce wierzyć w to że jestem hedonistą, ale chyba nie mogę. Zawsze staram się pomóc osobie w potrzebie, a na pewno jeśli ktoś o pomoc w jakiejkolwiek sprawie poprosi. Zawsze robię wszystko co w mojej mocy aby pomóc. W gruncie rzeczy uważam się za dobrego człowieka. Chamskiego, ordynarnego, złośliwego, ale dobrego. Nie potrafię przejść obojętnie obok osób, które potrzebują pomocy. Zawsze pomogę i nie liczę na to że zostanie mi to w jakiś sposób wynagrodzone – wystarczy zwykłe dziękuję. Ale mimo wszystko, mimo tej postawy, zawsze mam nadzieję, że jak ja będę w potrzebie to też pomoc uzyskam. Jest to z mojej strony hipokryzja, a hipokryzji nienawidzę. Może jeśli dostatecznie długo będę walczyć z tą nadzieją, że ktoś mi się odwdzięczy to ją w końcu zabije. Ale do tego czasu będę zasranym hipokrytą.

Nie raz jak byłem w potrzebie to nie było nikogo. Jak ktoś był w potrzebie to chyba zawsze byłem. Ale czy tak naprawdę można na mnie liczyć? Nie wiem. Obawiam się, że jak będę naprawdę potrzebny to zawiodę. Albo będę miał inne sprawy, albo nie docenię wagi problemu i go zbagatelizuję, albo najzwyczajniej w świecie nie dam rady pomóc. Może już tak się stało, a ja po prostu o tym nie wiem. Cały czas myślę o tym jak traktują mnie inni, ale w gruncie rzeczy nie wiem jak ja traktuje innych. Staram się, ale czy te starania mają jakąś wartość? Możecie uważać mnie za dającego się wykorzystywać debila, ale skoro większość jest chujami nie oznacza, że ja też mam taki być. A przynajmniej powinienem się starać taki nie być.

Tak po prawdzie to czuję się w chuj zagubiony, nie wiem co myśleć o sobie, o innych, o życiu i o świecie. Nie wiem kim jestem, jakie mam poglądy, co sobie wmawiam, co wmówiłem, co jest prawdą, a co kłamstwem. Może wszystko co myślę jest nieprawdą i odbieram wszystko na opak? A jeśli to ja jestem chujem, a wszyscy są w porządku tylko tego nie dostrzegam? Może jednak ludzie żyją w tych wszystkich schematach, bo są one dobre, a ja starając się żyć po swojemu jestem tym złym? Jakimi wartościami powinienem się kierować? Jakimi wartościami ludzie powinni się kierować? Kiedy możemy powiedzieć, że jesteśmy dobrymi ludźmi i robimy coś bezinteresownie, a kiedy wszystkie nasze czyny okazują się podporządkowane tylko i wyłącznie naszemu dobru, a nie pomocy drugiemu człowiekowi? Czy w tym całym chaosie jest coś za co warto poświęcić życie? Lub czy jest coś co sprawi, że warto przy życiu pozostać?



Kategorie:[T]eksty

Tagi: , , , ,

1 reply

  1. Powiedzieć, że robimy coś bezinteresownie nie możemy nigdy, bo wtedy nie będzie to bezinteresowność. 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: